*Oczami Shiry*
Miałam tylko złe myśli ....
Nagle Claudia wykrzyczała :
- Wiem ! Wiem kto to mógł zrobić !
- Kto ?!
- No ten , ten porywacz ...!
- Nieno co ty przecież ochroniaże są wokół domu . Jakby tu wszedł ? - Powiedzieli chłopcy .
- Nie wiem .
- Może chodźmy to pościerać , potempogadamy co ?
Wszyscy poszli za Shirą .
Niall wzioł mopa z którym tańczył ,
a wszyscy ścierki .
Chodź nie wiedzieliuśmy co robić i byliśmy załamani ,
strasznie fajnie się bawiliśmy .
Chociaż na chwile zapomnieliśmy o tych wszystkich sprawach .
- Zgłodniałem.... - powiedział Niall
- Oj Niall, Niall to idź sobie zrób kanapke .
- Jeeeeaa!
Niall zbiegł do kuchni
- Aaaaaaaa ! Pomocy , pomocy !
Wszyscy zbiegli na dół .
Nikogo nie było.
Odwróciliśmy się .
Niall leżał na ziemi z zakrwawioną ręką .
A obok niego z nożem w ręku stał porywacz.
-Zostaw go !
- Bo co misz zrobisz ?!
- Zayn dzwoń po policję !
- Zostaw ten telefon i nigdzie nie dzwoń bo inaczej wasz kolega nie będzie już żył !
- Póść go ! I weź mnie !
- Eyen nie ! Ja już wole umrzeć niż Ty !
- Zostaw go ! Weź mnie i koniec !
Porywacz zostawił Nialla , zabrał Eyen i wybiegł z nią z domu .
Wszyscy odrazu zaczeli szukać telefonu i chcieli jak najszybciej zadzwonić po policję .
- Mam ! - Krzyknąl Liam .
- Dzwoń szybko ! Chłopaki chodźcie będziemy ich śledzić gdzie idą .
- Okej szybko chodźcie !
Nawet nie ubraliśmy butów tylko w pantofalch wybiegliśmy i potajemnie zaczeliśmy śledzić .
Mieliśmy nadzieję , że chociaż w ten sposób pomożemy policji i Eyen będzie cała i zdrowa.
Zadzwoniliśmy do Liama i powiedzieliśmy ,
że jesteśmy koło naszego ulubionego kiosku .
Odrazu wiedział gdzie .
Po chwili policja była pod kioskiem .
Lecz nas już tam nie było.
- Gdzie jesteście teraz ?
- Pod tą taką starą opuszczoną chatką . Szybko! Słyszymy krzyki !
- Już jedziemy ! Nic macie nie robić ! Tak mówi policjant .
- Szybko !!
Rozłączyłam się i niewiedziałam co robić .
Serce waliło mi jak oszalałe .
Po jakiś 2 minutach zjawiła się policja.
Odrazu weszli do środka .
My cały czas staliśmy za drzewem i wpatrywaliśmy się w drzwi .
Zobaczyliśmy , że porywacz ucieka ,
a odrazu za nim policja.
Bez wachania stwierdziliśmy iż gdy porywacz będzie blisko drzewa ,
wybiegniemy i złapiemy go .
Nasz plan się powiódł .
Odrazu policja do nas dobiegła, złapała porywacza ,
zakuła w kajdanki i zaprowadziła do radiowozu .
Zaczęłam biec pod chatkę .
Claudia i chłopcy biegli za mną .
Miałam ochote przytulić Eyen i nigdy więcej nie puszczać .
Wbiegłam do domku , ale nie zobaczyłam nic więcej niż korytarz .
Policjant stanął przed nami i powiedział , że nie możemy dalej wejść .
Poprosił , żebyśmy opóścili budynek .
Nie mieliśmy siły pytać dlaczego , bo wiemy , że i tak by nic z tego nie wyszło .
Grzecznie wyszliśmy z opuszczoną głową .
Staliśmy jeszcze pod domkiem zasmuceni około 15 minut.
- Okej , może wejść tutaj najbliższa rodzina ...
- Eeemm , Claudia chodź ! Okej to my jesteśmy najbliższą ''rodziną'' .
- Prosze wejdźcie .
Weszliśmy ponownie przez długi korytarz i zobaczyliśmy Eyen ,
która leży na noszach owinięta w koce .
- Eyen !
- Cooo ? - powiedziała prawie niesłyszalnie nie mając już sił ...
- Boże kocham cię !
- Ja ciebie teeeż !
Lekarze włożyli Eyen do karetki i pojechali do szpitala.
Oczywiście jak zawsze nie wiedzieliśmy co się z nią dzieje .
Gdy byliśmy już w szpitalu pobiegliśmy do recepcji.
- Przeprasza , w której sali leży teraz przywieziona do szpitala Eyen Stoessel ?
- Numer 14 .
- Dziękuję !
Szybko pobiegliśmy pod pokój numer 14.
Niestety nie mogliśmy tam wejść , lekarze nam zabronili.
Widziałam tylko przez szybe Eyen podłączoną do wielu urządzeń .
Jak zwykle zaczęłam płakać ...

Zajebisty rozdział czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńDalej *-*
OdpowiedzUsuń