wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 2

*Claudia*

Krzyki dobiegające z kuchni obudziły mnie..
To jak zawsze Eyen i Shira się kłóciły , wiem
tylko, że Shira chciała namówić Eyen na to by poszła
z nami na koncert, lecz ona jak zawsze swoje.
Gdy tylko zaczęłam się podnosić z łóżka mój pies
skoczył na mnie i zaczął mnie lizać, no w końcu racja
już 9 a on nie był na dworze. Pośpiesznym krokiem
ruszyłam w stronę łazienki a następnie w stronę garderoby , gdzie
się ubrałam. Zeszłam na dół dziewczyny chórem powitały mnie
-hej Claudia.
-No hej dziewczyny, ładnie to się tak kłócić z rana?
-Może i nie ładnie, ale ona i tak czy inaczej pójdzie z
nami na koncert. - powiedziała zła Shira.
-Ja też jestem za tym by z nami szła, no ale wiesz
chyba siłą jej tam nie zabierzemy...- zaśmiałam się
Okej dziewczyny, wy się tu kłóćcie a ja idę na spacer
z Askiem.
Poszłam do przedpokoju ubrałam buty i wyszłam z domu
z oddali nadal słyszałam kłócące się dziewczyny, ale
zbytnio nie zwracałam na nie uwagi, szłam ulicą była
prawie pusta jedynie ludzie idący do pracy, byli
przeze mnie dostrzegani... nie wiedziałam co się
stało, przecież to Londyn, miasto w którym
pełno ludzi, zamętu i hałasu.
Szłam dalej, doszłam do parku w którym zawsze lubiłam
przesiadywać, było w nim zawsze tak miło.
Usiadłam na jednej z ławek. Siedziałam i myślałam,
dlaczego nie mogłabym spotkać od tak np. Nialla Horana
na ulicy, ale no to tylko moje marzenia.
Siedziałam tak zamarzona lecz mój pies zaczął nagle strasznie
ciągnąć i to wyrwało mnie z moich myśli.
Zobaczył gołębia za którym chciał biec, lecz niestety
smycz go od tego powstrzymywała.
Szłam dalej parkiem, widziałam starszych ludzi,
siedzących na ławkach, jak ja przed chwilą.
Szłam nadal ścieżką, która prowadziła do bardzo ruchliwej
ulicy, odnalazłam pasy i przeszłam na drugą
stronę. Mój pies chciał już wracać, więc
poszliśmy do domu. Weszłam a dziewczyny siedziały
zamknięte w swoich pokojach. Nie wiedziałam co
się stało więc postanowiłam zapytać ich obu
o co poszło. Weszłam do pokoju Shiri..
-Co się stało - zapytałam
-Ehh Eyen, powiedziała że nie idzie na żaden
koncert i że One Direction to idioci i za nic
nie pójdzie, na ich "debilny" koncert- powiedziała
a na końcu zrobiła się cała czerwona ze złości
-To że ona ich nie lubi, nie znaczy że od razu
musi ich nazywać IDIOTAMI?! to tak jakbym ja
powiedziała że Room94 to DEBILE! Nie wiem
jak można ich słuchać! Bez przesady jest
naszą przyjaciółką więc mogłaby się przynajmniej
postarać jakoś akceptować to, że ich słuchamy. - zbulwersowałam się
-Idę do galerii handlowej, idziesz ze mną?
-No okej, może trochę mi przejdzie- na twarzy Shiri pojawił się uśmiech
Byłyśmy już w centrum gdy zobaczyłyśmy
2 chłopaków, stali na środku.
Shira ciągnęła mnie już do sklepów,
ale mnie irytowało to że oni ciągle na nas
patrzeli. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu
a oni ciągle stali na środku centrum!
-Shira czy nie zauważyłaś że ci
dwaj chłopcy ciągle się na nas patrzą?
-Owszem zauważyłam, ale wiesz
przecież nie można nie zauważyć takich
ślicznotek jak my- powiedziała z ironią
-Chodź podejdziemy i zapytamy, o co im
chodzi...bo naprawdę nie wiem.
-Jak chcesz...- westchnęła
Podeszłyśmy do nich, stali akurat
tyłem. Gdy się odwrócili rozpoznałyśmy
ich! TO BYŁ NIALL HORAN I LOUIS TOMLINSON!
Shira zaczęła piszczeć, co trochę ich wystraszyło.
-Przepraszam za koleżankę, troszkę przesadziła - uśmiechnęłam się
Próbowałam się opanować, by nie zacząć piszczeć tak jak Shira!
-To wy...- jęknęła Shira-  To Niall i Louis?
-Tak.- odpowiedzieli jednocześnie.
-M..m..mogę prosić o auto..o..ograf - Shira jękneła się jak nigdy
-Tak, spoko.- Podali nam ich płytę z autografami i 2 bilety VIP
-Dziękujemy, na pewno będziemy na koncercie.
-Mamy taką nadzieję...
Po raz pierwszy odpowiedział Niall lubiłam go
i Harrego najbardziej z całej piątki.
Wyobrażałam sobie jutrzejszy dzień..
Nie mogłam się juz dozczekać i pomyśleć że to już jutro
będę pierwszy raz na ich koncercie.
Pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domu.
Było już dosyć późno więc poszłam się umyć
i spać. A następnego dnia, czekało nas coś
niesamowitego...




________________________


Jest to mój pierwszy imagin/opowiadanie
więc proszę o wyrozumiałość :) 

Rozdział 1

Rozdział 1

Promienie słoneczne zaczęły "dobijać" się do mojej twarzy.
Przeciągnęłam się i leniwie wstałam z łóżka, od razu
ruszyłam do kuchni, aby zjeść śniadanie. Zastałam tam już ubrane dziewczyny.
- Hej co wy takie szczęśliwe? - zaśmiałam się patrząc na prawie płaczące blondynki.
- MAMY BILETY ! BILETY NA KONCERT! - krzyczały,a raczej piszczały ze szczęścia.
- Koncert ? Haha kogo?- spytałam. Jednak... po chwili ogarnęłam .
- NIE NIE MA MOWY!- krzyknęłam. chociaż jestem najmłodsza to jestem najbardziej poważna.
Tak, umiem się bawić ale czasem mnie to wnerwia . Po prostu za dużo przeszłam...
-Eyen prosimy!- przeciągnęły ostatnie słowo jak małe dzieci.
-Nie nie ma mowy, idźcie same ja nie mam zamiaru iść.- warknęłam i ruszyłam do siebie aby się przebrać.
Wybrałam pierwsze lepsze ciuchy, odprawiłam poranną toaletę i wreszcie poszłam coś zjeść.
Otworzyłam lodówkę.
-Świetnie - westchnęłam.
-WYCHODZĘ NA ZAKUPY NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ!- krzyknęłam i szybko opuściłam dom.
Ruszyłam do spożywczaka, żeby kupić coś do jedzenia.
Wzięłam koszyk i zaczęłam jeździć nim po alejkach sklepu.
"Bzz bzz" coś za wibrowało w mojej kieszeni.
Wyciągnęłam telefon.
Diego
"Masz ochotę na spacer? "
Szybko odpisałam.
"Jasne może tak za pół godzinki ok?"
Otrzymałam pozytywną odpowiedź.
Szybko zapłaciłam za zakupy i zaniosłam je do domu.
Wbiegłam do swojego pokoju jak torpeda.
-Ej Eye.. co Ty robisz?- spytała Shira.
-Idę na spacer z Diegem. - uśmiechnęłam się.
-Woo... czekaj randka ! - krzyknęła.
-Nie..przyjacielskie spotkanie - jęknęłam.
-Okej jak tam sobie chcesz.- zaśmiała się.
Zmroziłam ją wzrokiem, wzięłam torbę i udałam się do parku.
*po 15 minutach*
-Hej Diego.- przytuliłam chłopaka
-Cześć Eyen.- również mnie przytulił
-To co idziemy na lody?- spytał
-Z Tobą zawsze.- odparłam
Po drodze dużo się śmialiśmy, co jak co ale po za dziewczynami
Diego zawsze był przy mnie.
-Co podać?- spytała kobieta stojąca w budce z lodami.
-Ja poproszę jedną gałkę miętowych -odparł chłopak.
-Ja to samo.-spojrzałam na niego
-5$ -uśmiechnęła.
-Ja zapłacę.-powiedział Diego.
Zmroziłam go wzrokiem i przekręciłam oczyma.
Razem udaliśmy się do parku.
Usiedliśmy na ławce .
Gdy zadzwonił jego telefon.
-Tak?..Okej..Okej zaraz będe pa...
-Eyen muszę lecieć.-odparł trochę smutny.
-Yhh-westchnęłam-To leć-spojrzałam na niego.
-Pa.-musnął mój policzek.
-Pa.-zaśmiałam się.
Po tym jak chłopak się oddalił sama udałam się do domu.
Bezszelestnie otworzyłam drzwi i po cichu udałam się do swojego pokoju.
Dlaczego cicho? Pewnie będą się o wszystko pytać.
Szybkim i cichym krokiem weszłam do siebie. Rzuciłam torbę w kąt i weszłam,
do mojego "drugiego pokoju". Wzięłam mój szkicownik do ręki i zaczęłam rysować.
Na początku trochę mi nie wyszło ale,potem było rzadko to mówię ale naprawdę wyszło śliczne.

Schowałam szkicownik, i walnęłam się na miękkie łóżko.
Zasnęłam... Obudził mnie Fafik (mój kot).
-Mały złaź.-zaśmiałam się.
Kot słodko przekręcił główkę na lewy bok.
Zaśmiałam się na ten widok, ale... co on tutaj robi?
Wzięłam kota na ręce i szybko udałam się do wyjścia.
Okazało się że mały ma jakieś swoje "tajemne wejście"...


________________
Rozdział był pisany Przez Adminkę Ass :) 

Prolog

Wiesz jakie to uczucie?

Jak twoi rodzice umierają?

One to wiedzą...

Przeżyły to razem...

Do dziś są nie rozłączne...

3 przyjaciółki, które mieszkają

w Londynie...

A zresztą...

dowiecie się sami...