*oczami wszystkich *
Claudia poprosiła chłopców , żeby wyszli na chwilę z sali .
Posłuchali nas . Odrazu wyszli .
Obgadałyśmy tą całą sprawe .
Zawołałyśmy chłopców spowrotem .
- Postanowiłyśmy , gdy tylko Harry Zayn i Louis się odnajdą nie będziecie nam już pomagać. Za bardzo was na to naraziłyśmy . Mogło im się coś stać , a potem wasze fanki będą nas o to oskarżały .
- Nie ! Jak już w tym jesteśmy , to będziemy do końca !
- My się nie zgadzamy i kropka !
Szarpnęłam Claudie i wyszłyśmy z sali .
Chłopcy wybiegli za nami
- Będziemy w tym do końca !
Nic nie powiedziałyśmy tylko szłyśmy długim korytarzem dalej .
Usiadłyśmy na krześle .
Claudia złapała mnie za twarz i powiedziała '' Wszystko będzie dobrze , zobaczysz ! ''
Jej słowa dodały mi sił.
Po chwili usłyszałyśmy jak ktoś krzyczy :
- Szybko wezwijcie lekarza ! Przebudziła się ale serce chyba stanęło !
Ten głos dobiegał z sali Eyen.
Razem z Claudią bez wachania pobiegłyśmy po lekarza a potem odrazu na sale .
Kazali wszystkim opuścić pomieszczenie.
Zamkneli drzwi i nikomu nie pozwolili tam wchodzić .
Rozpłakałam się .
Liam stanął kołomnie , objął mnie w pasie i dodawał mi sił .
Niall zrobił to samo z Claudią .
Po chwili chłopcy staneli koło siebie , złapali się za ręce i zaczeli śpiewać '' Forever Young ''
Ta piosenka dołowała mnie coraz bardziej .
Nie miałam już sił . Chciałam wracać do domu , ale zarówno chciałam być przy Eyen .
Gdy wszyscy płakali lekarz wyszedł z sali i powiedział :
- Cudem , ale uratowaliśmy ją ! Teraz nie możecie do niej wchodzić . Dopiero jutro. Dziewczyna musi nabrać sił . Jedźcie do domu , my się nią zajmiemy .
- Dziękujemy ! - powiedzieliśmy wszyscy na raz z uśmiechniętą twarzą .
Poleciały nam wszytskim łzy ze szczęścia .
Postanowiliśmy , że pojedziemy na chwile do domu , zjemy coś umyjemy się i tutaj wrócimy .
Stało się jak powiedzielismy . Tylko , że potem Harry , Zayn i Louis wracali już z nami .
Okazało się , że zamknęli się na strychu , ale potem nuie mogli się otworzyć więc krzyczeli i tak ich uwolniliśmy .
Ten dzień był cudowny !
Po 2 godzinach byliśmy znowu w szpitalu .
Eyen uśmiechnięta siedziała na wózku inwalidzkim i właśnie miała do nas dzwonić .
Nie mogła wstać . Nie miała jeszcze tyle sił .
Rzołożyła ręce i chciała , żebyśmy ją przytulili .
Znowu płakałam . Byłam taka szczęśliwa , że niestraciłam przyjaciółki .
Ale to szczęście nie trwał,o tak długo.
Po 30 minutach szczęścia z Eyen do szpitala wpadł ten gościu , który porwał Eyen .
Tak jak już dużo razy , był zły i miał nóż w ręku . Nie wiedzieliśmy co mamy robić .
Krzyczeliśmy , ale jednocześnie pchaliśmy wózek do sali , aby się w niej zamknąć .
Nikt nas nie słyszał . Naszczęscie w sali jest taki przycisk co chory naciska jak czegoś potrzebuje.
Szybko to nacisneliśmy .
Porywacz pchał drzwi , naszczęście chłopców było 5 a on tylko 1.
Szybko zjawiła się ochrona i zabrała tego pana .
Tym razem wpadł już w ręce policji .
Na razie siedzi w więzieniu więc jesteśmy bezpieczni .
Poszłam zapytać się lekarza kiedy Eyen będzie mogła wyjść ze szpitala.
-Za około 2-4 dni będzie już raczej w domu .
Musi pójść wszytsko dobrze .
I musicie ją pilnować .
- Dobrze ! Zajmiemy się nią , dziękuje !
- A i jakby porywacz wyszedł z więzienia to niech może na chwile zamieszkajcie gdzie indziej .
Takto może wam się stać krzywda , a tego nie chcemy i my i wy prawda ?
- Prawda , tylko że żadna z nas tzn. ani ja , ani Claudia , ani Eyen nie mamy rodziców ...
- Uuuu ... przepraszam , że zacząłem ten temat .
- Nic nie szkodzi ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz