Rozdział 1
Promienie słoneczne zaczęły "dobijać" się do mojej twarzy.
Przeciągnęłam się i leniwie wstałam z łóżka, od razu
ruszyłam do kuchni, aby zjeść śniadanie. Zastałam tam już ubrane dziewczyny.
- Hej co wy takie szczęśliwe? - zaśmiałam się patrząc na prawie płaczące blondynki.
- MAMY BILETY ! BILETY NA KONCERT! - krzyczały,a raczej piszczały ze szczęścia.
- Koncert ? Haha kogo?- spytałam. Jednak... po chwili ogarnęłam .
- NIE NIE MA MOWY!- krzyknęłam. chociaż jestem najmłodsza to jestem najbardziej poważna.
Tak, umiem się bawić ale czasem mnie to wnerwia . Po prostu za dużo przeszłam...
-Eyen prosimy!- przeciągnęły ostatnie słowo jak małe dzieci.
-Nie nie ma mowy, idźcie same ja nie mam zamiaru iść.- warknęłam i ruszyłam do siebie aby się przebrać.
Wybrałam pierwsze lepsze ciuchy, odprawiłam poranną toaletę i wreszcie poszłam coś zjeść.
Otworzyłam lodówkę.
-Świetnie - westchnęłam.
-WYCHODZĘ NA ZAKUPY NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ!- krzyknęłam i szybko opuściłam dom.
Ruszyłam do spożywczaka, żeby kupić coś do jedzenia.
Wzięłam koszyk i zaczęłam jeździć nim po alejkach sklepu.
"Bzz bzz" coś za wibrowało w mojej kieszeni.
Wyciągnęłam telefon.
Diego
"Masz ochotę na spacer? "
Szybko odpisałam.
"Jasne może tak za pół godzinki ok?"
Otrzymałam pozytywną odpowiedź.
Szybko zapłaciłam za zakupy i zaniosłam je do domu.
Wbiegłam do swojego pokoju jak torpeda.
-Ej Eye.. co Ty robisz?- spytała Shira.
-Idę na spacer z Diegem. - uśmiechnęłam się.
-Woo... czekaj randka ! - krzyknęła.
-Nie..przyjacielskie spotkanie - jęknęłam.
-Okej jak tam sobie chcesz.- zaśmiała się.
Zmroziłam ją wzrokiem, wzięłam torbę i udałam się do parku.
*po 15 minutach*
-Hej Diego.- przytuliłam chłopaka
-Cześć Eyen.- również mnie przytulił
-To co idziemy na lody?- spytał
-Z Tobą zawsze.- odparłam
Po drodze dużo się śmialiśmy, co jak co ale po za dziewczynami
Diego zawsze był przy mnie.
-Co podać?- spytała kobieta stojąca w budce z lodami.
-Ja poproszę jedną gałkę miętowych -odparł chłopak.
-Ja to samo.-spojrzałam na niego
-5$ -uśmiechnęła.
-Ja zapłacę.-powiedział Diego.
Zmroziłam go wzrokiem i przekręciłam oczyma.
Razem udaliśmy się do parku.
Usiedliśmy na ławce .
Gdy zadzwonił jego telefon.
-Tak?..Okej..Okej zaraz będe pa...
-Eyen muszę lecieć.-odparł trochę smutny.
-Yhh-westchnęłam-To leć-spojrzałam na niego.
-Pa.-musnął mój policzek.
-Pa.-zaśmiałam się.Po tym jak chłopak się oddalił sama udałam się do domu.
Bezszelestnie otworzyłam drzwi i po cichu udałam się do swojego pokoju.
Dlaczego cicho? Pewnie będą się o wszystko pytać.
Szybkim i cichym krokiem weszłam do siebie. Rzuciłam torbę w kąt i weszłam,
do mojego "drugiego pokoju". Wzięłam mój szkicownik do ręki i zaczęłam rysować.
Na początku trochę mi nie wyszło ale,potem było rzadko to mówię ale naprawdę wyszło śliczne.
Promienie słoneczne zaczęły "dobijać" się do mojej twarzy.
Przeciągnęłam się i leniwie wstałam z łóżka, od razu
ruszyłam do kuchni, aby zjeść śniadanie. Zastałam tam już ubrane dziewczyny.
- Hej co wy takie szczęśliwe? - zaśmiałam się patrząc na prawie płaczące blondynki.
- MAMY BILETY ! BILETY NA KONCERT! - krzyczały,a raczej piszczały ze szczęścia.
- Koncert ? Haha kogo?- spytałam. Jednak... po chwili ogarnęłam .
- NIE NIE MA MOWY!- krzyknęłam. chociaż jestem najmłodsza to jestem najbardziej poważna.
Tak, umiem się bawić ale czasem mnie to wnerwia . Po prostu za dużo przeszłam...
-Eyen prosimy!- przeciągnęły ostatnie słowo jak małe dzieci.
-Nie nie ma mowy, idźcie same ja nie mam zamiaru iść.- warknęłam i ruszyłam do siebie aby się przebrać.
Wybrałam pierwsze lepsze ciuchy, odprawiłam poranną toaletę i wreszcie poszłam coś zjeść.
Otworzyłam lodówkę.
-Świetnie - westchnęłam.
-WYCHODZĘ NA ZAKUPY NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ!- krzyknęłam i szybko opuściłam dom.
Ruszyłam do spożywczaka, żeby kupić coś do jedzenia.
Wzięłam koszyk i zaczęłam jeździć nim po alejkach sklepu.
"Bzz bzz" coś za wibrowało w mojej kieszeni.
Wyciągnęłam telefon.
Diego
"Masz ochotę na spacer? "
Szybko odpisałam.
"Jasne może tak za pół godzinki ok?"
Otrzymałam pozytywną odpowiedź.
Szybko zapłaciłam za zakupy i zaniosłam je do domu.
Wbiegłam do swojego pokoju jak torpeda.
-Ej Eye.. co Ty robisz?- spytała Shira.
-Idę na spacer z Diegem. - uśmiechnęłam się.
-Woo... czekaj randka ! - krzyknęła.
-Nie..przyjacielskie spotkanie - jęknęłam.
-Okej jak tam sobie chcesz.- zaśmiała się.
Zmroziłam ją wzrokiem, wzięłam torbę i udałam się do parku.
*po 15 minutach*
-Hej Diego.- przytuliłam chłopaka
-Cześć Eyen.- również mnie przytulił
-To co idziemy na lody?- spytał
-Z Tobą zawsze.- odparłam
Po drodze dużo się śmialiśmy, co jak co ale po za dziewczynami
Diego zawsze był przy mnie.
-Co podać?- spytała kobieta stojąca w budce z lodami.
-Ja poproszę jedną gałkę miętowych -odparł chłopak.
-Ja to samo.-spojrzałam na niego
-5$ -uśmiechnęła.
-Ja zapłacę.-powiedział Diego.
Zmroziłam go wzrokiem i przekręciłam oczyma.
Razem udaliśmy się do parku.
Usiedliśmy na ławce .
Gdy zadzwonił jego telefon.
-Tak?..Okej..Okej zaraz będe pa...
-Eyen muszę lecieć.-odparł trochę smutny.
-Yhh-westchnęłam-To leć-spojrzałam na niego.
-Pa.-musnął mój policzek.
-Pa.-zaśmiałam się.Po tym jak chłopak się oddalił sama udałam się do domu.
Bezszelestnie otworzyłam drzwi i po cichu udałam się do swojego pokoju.
Dlaczego cicho? Pewnie będą się o wszystko pytać.
Szybkim i cichym krokiem weszłam do siebie. Rzuciłam torbę w kąt i weszłam,
do mojego "drugiego pokoju". Wzięłam mój szkicownik do ręki i zaczęłam rysować.
Na początku trochę mi nie wyszło ale,potem było rzadko to mówię ale naprawdę wyszło śliczne.
Schowałam szkicownik, i walnęłam się na miękkie łóżko.
Zasnęłam... Obudził mnie Fafik (mój kot).
-Mały złaź.-zaśmiałam się.
Kot słodko przekręcił główkę na lewy bok.
Zaśmiałam się na ten widok, ale... co on tutaj robi?
Wzięłam kota na ręce i szybko udałam się do wyjścia.
Okazało się że mały ma jakieś swoje "tajemne wejście"...
________________
Rozdział był pisany Przez Adminkę Ass :)
Rozdział był pisany Przez Adminkę Ass :)

Super....pisz dalej <3
OdpowiedzUsuńDziękuje :3
UsuńZapowiada się ciekawie. Pisz dalej...
OdpowiedzUsuń